„Strzeż się psa. Psi kryminał” – Izabela Szolc

Na osiedlu pełnym ludzi, nieodłącznym elementem są psy. Słodkie, kochane czworonogi. Ale nie wszyscy wiedzą, że one nie tylko chodzą na smyczy! Tworzą, tak samo jak my, własne, psie społeczności! Ba, rozmawiają ze sobą! Dzialą się z innymi psami historiami domowymi, dywagują na temat pełnej lub pustej miski, pogody, stanu rzeczy, liczby suczek na podwórku, zakrapiając to jednocześnie historiami “łóżkowymi” swoich właścicieli. Prym w tych opowieściach wiedzie Albrecht, rasowy bloodhound, który wywącha wszystko i wszędzie!

Ale na osiedlu źle się dzieje. Ginie Alexander, a jego ciało zostaje wywąchane w pobliskich krzakach. Potem następują kolejne mordy. Psy stają się znerwicowane , boją się wychodzić na spacery. Na spokojne osiedle wkrada się psi popłoch i zamieszanie. Albrecht, pies z klasą i detyktywistycznym zacięciem, postaniawia więc rozwiązać zawiłą zagadkę umierających czworonogów. „Strzeż się psa . Psi kryminał” zaczyna nabierać rumieńców.

Psiaki to istoty dla mnie wyjątkowe. Niezależnie od maści, rasy, czy innych cech są zawsze najwspanialszym przyjacielem człowieka. Kiedy przeczytałam tytuł książki, od razu przyszedł mi na myśl serial “Due South”, w którym to konstabl Benton’a Fraser’a, funkcjonariusz Kanadyjskiej Policji Konnej wraz ze swoim wiernym przyjacielem Diefenbaker’em rozwiązują kryminalne zagadki. Jednak “Psi kryminał” jest zupełnie z innej bajki.

Muszę pochwalić autorkę za sam pomysł – stworzenie społeczności psów, tak zorganizowanej jest naprawdę interesującym zabiegiem. Psy są tu niezależne, chodzą własnymi drogami, myślą jak ludzie, rozmawiają jak ludzie. Są wykształcone. Albrecht wtrąca nawet łacińskie sentencje podczas rozmów.

Ale coś tu jest „nie tak”. Psy nie są psami, są istotami uczłowieczonymi, co tak naprawdę chyba nie do końca mi odpowiada. Są zdecydowanie zbyt mądre, zbyt inteligentne. Ich myśli, dociekania, kombinowania przypominają najlepsze czasy Sherlocka Holmesa, z tym, że niestety – ze smutkiem piszę – pani Izaleba Szolc nie ma takiego polotu, jak Artur C. Doyle. I przez to niestety książka nabiera w moich oczach negatywnego wyrazu. Myślę, że wielu motywów można było uniknąć. Choćby te łacińskie mądrości wypowiadane przez Albrechta. Zupełnie nie pasowały do klimatu śledztwa. Historie z życia prywatnego właścicielki bloodhounda też niestety niewiele wnosiły do akcji. Więcej psa w psie, mniej człowieka – i byłaby naprawdę dobra książka.

Jeszcze słowo o samym wydaniu. “Strzeż się psa” jest niewielką książką. Cała historia jest opisana na stu pięćdziesięciu ośmiu stronach. Druk jest całkiem spory, a co kilka kartek mamy pojawiającą się w tekście sylwetkę bloodhounda, głównego bohatera. Nie wiem, jaki był w tym zamysł wydawcy (poza zwiększeniem objętości wydania) ale pies wskakujący mi na kartki co kilka stron nie wpłynął dobrze na odbiór książki. Na końcu znajdujemy informację o Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva, która działa na rzecz praw zwierząt.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Oficynka.

Moja ocena: 2,5 / 5
Tytuł: “Strzeż się psa”
Autor: Izabela Szolc
Wyd: Oficynka
Liczba stron: 158

/* */

, , ,

No comments yet.

Dodaj komentarz